Polski ebook informatyczny tufi guanem


#1

Chciałem się podzielić zdaniem na temat polskich książek oraz kursów informatycznych. Konkretnie tym, że ich jakość jest delikatnie pisząc wątpliwa.

Co chwilę mamy wysyp wschodzących tematów o których powstają nowe książki. Niestety w tej branży większość książek po 2-3 latach przestaje być aktualna. Takie nieaktualne dzieła uczą wtedy cech które są odradzane lub już niewspierane albo niedziałające. Mimo to przedstawiające te stare informacje książki i kursy są sprzedawane nadal, przez co nieświadomy nabywca uczy się nieprzydatnej wiedzy lub nabywa złych nawyków.

Mamy też ewolucję silników gier i innych aplikacji oraz przede wszystkim kolejne wersje języków programowania. Na tematy te również wychodzą nowe książki które w większości posiadają identyczne informacje co poprzednie wersje tych podręczników (dotyczących poprzednich wersji), a jedyna różnica to kilka dodatkowych w książce tematów. O ile taka aktualizacja podręcznika jest ok to wypuszczanie tytułu jako całkowicie nową książkę i równoczesna sprzedaż jej nieaktualnych/starszych wersji w porządku nie jest.

Próby sprzedaży wersji papierowych przestarzałych książek można “jakoś” zrozumieć (zajmują miejsce w magazynach) ale będące w ofertach ich cyfrowe odpowiedniki, sens ich sprzedaży rozumie tylko wydawca. To jak wystawianie na sprzedaż przeterminowanej żywności, niby w okazyjnej cenie ale… Źle, że nikt tego nie pilnuje bo można kupić taką przeterminowaną książkę i stracić czas na jej naukę.

Podręczniki o językach programowania zasługują na kilka osobnych zdań. Prawie wszystkie języki programowania posiadają wspólne cechy: jak typy danych, pętle czy funkcje, przez co w podręcznikach z różnych języków programowania w ponad połowie książki znajdziemy identyczne informacje. Ten problem dotyczy książek nie tylko w Polsce ale we wszystkich krajach, a zmierzam tu do ogromnej ilości dublowanej informacji. Np jeśli kupimy książkę do nauki C++, poznamy fundamentalne informacje z Javy, C# i wielu innych języków (czy odwrotnie kupując z Javy poznamy to samo itd…). Identyczne informacje zajmują ponad połowę stron książek do każdego języka.
To prowadzi do zjawiska, gdzie np. podstaw programowania C# lepiej uczyć z dobrej książki o C++ niż ze słabej książki o C# (lub od dobrej książki z dowolnego języka programowania możemy zaczynać naukę o innym języku).
Z drugiej strony, dla nauki specyficznych właściwości danego języka kupujemy np 500 stronicową książkę z której interesuje nas tylko kilkadziesiąt stron. Płacimy 100% za 10%, to nie jest w porządku.

Ostatnim problemem jest sposób przekazywanej w książce lub kursie wiedzy. Nie licząc kilku wyjątków, w polskich księgarniach mamy wysyp bełkotu którego sens nie rozumie nawet piszący je autor. W przerabianych tematach trzeba się wspomagać wyszukiwaniem informacji w internecie, gdzie najczęściej trafiamy na lepiej przedstawioną wiedzę i ku zaskoczeniu za darmo.
Dodajmy do tego sztuczne zapełnianie książki podziękowaniami, wstępami, omówieniem co będzie w książce, podsumowaniem co było w książce… Ogólnie książka ma być gruba i mieć tytuł na czasie, to wszystko co obchodzi wydawcę.

Na wzmiankę zasługuje też system ocen i komentarzy pod danym ebookiem/kursem w księgarniach. Mógłbym się tu rozpisać ale napiszę tylko, żeby nie ufać.

W tym narzekaniu zmierzam, że problemem polskich ebooków i kursów informatycznych jest niezrozumiałe przedstawianie tematu oraz nieaktualność i powtarzalność informacji. Obecnie jest większa szansa kupienia ebooka/kursu na którego stracimy czas niż zakup takiego, przez który warto przebrnąć.


#2

Nie znam się to się wypowiem.

W kwestii kursów to moim zdaniem jest tak, że większość z nich i tak uczy zaledwie pewnych podstawowych elementów. Takie unity może i ewoluuje z roku na rok, ale podstawy zostają mniej więcej takie same. Poza tym ideą takich kursów nie jest przygotowanie mid’a, tylko nauczenie podstaw kandydata na juniora czy hobbysty. Bardziej istotne jest ogarnięcie jak to się “mniej więcej” robi, ewentualnie umożliwienie wykonania swojej pierwszej produkcji do portfolio. Więcej się z tych kursów tak na prawdę nie wyciągnie, chyba że szukamy wiedzy nie tyle technicznej, a bardziej ideowej. Moim zdaniem nie można powiedzieć, że przerobienie jakiegoś kursu było stratą czasu, bo czytelnik ma w oparciu o taką pozycje złapać podstawy a reszta tu już samodzielna praca. I po co ktoś zaawansowany miałby się brać za kurs dla początkujących ? ( z dwóch powodów - albo lubi czytać i ma nadzieje wyłapać cokolwiek interesującego oraz celem powtórki bo czasem ma się przerwę )

Zresztą, kursuje sobie Unity z różnych źródeł od 4 lat i nie zauważyłem wielkich zmian w nauczaniu podstawowym. Zaawansowane narzędzia, pluginy, nowe technologie - owszem, ale to nie jest coś co jest przerabiane na kursach. I żaden kurs nie jest czymś, co samo w dostatecznym stopniu przygotuje do pracy.

Jeżeli chodzi o książki o nauce języka to jest tu podobna sytuacja - książka jest skierowana głównie do początkującego i tym samym musi zawierać podstawy programowania. Po prostu musi. Jakby to zresztą miało wyglądać, książka w której ktoś wypisałby różnice Javy i C++ ? Taka pozycja dla znawców C++ chcących się nauczyć Javy? Ile jest takich osób?
I teraz jest niestety tak, powiedzmy że faktycznie 10% procent książki jest dla nas nowy. Problemem jest jednak to, że te 10% jest rozrzucone po całej książce. Zresztą to 10% to takie niedomówienie - konstrukcje programistyczne są takie same lub zbliżone, ale biblioteki, implementacje czy nawet typy różne (choćby symbolicznie).